Loris – Prawdziwy Czarodziej

Loris – Prawdziwy Czarodziej

Jeden to pan z łysinką i poczciwym uśmiechem przyjaźnie zerkający z czarno-białych zdjęć. Drugi, dziwak z bujną czupryną i sterczącą brodą, która podczas podróży służyła jako kompas. Pierwszy całe swe życie związał z niedużym miastem na północy Włoch, gdzie latami tworzył i rozwijał rewolucyjne podejście do edukacji młodego człowieka; drugi założył swą szkołę na końcu ulicy Czekoladowej i, podobnie jak pierwszy, całym sercem oddawał się swej pasji. Loris i Ambroży. Czarodzieje. Z tym, że Loris – prawdziwy!

Zupełnie jak Ambroży Kleks:-) Loris  traktuje dzieci jako samodzielne, kompetentne jednostki. Wierzy w ich moc sprawczą. Gdy czytam o Reggio jako dziele Malaguzziego, to wyraźnie widzę inwestycję w dziecięcą wolność, swobodne odkrywanie i eksperymentowanie, a wszystko to w formie genialnej zabawy. Zabawa zaś odgrywa dużo ważniejszą, niż nam się chyba na co dzień wydaje, rolę w życiu i rozwoju dziecka. To sposób na uczenie się, doświadczanie, rozwój społeczny, intelektualny, fizyczny. To przyjemność, doznania estetyczne, radość i śmiech. To szansa na inicjowanie, ćwiczenie wytrwałości, pokonywanie przeszkód, nauka rozwiązywania konfliktów. 

Pamiętacie lekcję geografii w Akademii, gdy chłopcy uczą się nazw geograficznych na świeżym powietrzu biegając z gigantycznym piłko-globusem? Czy to nie brzmi jak nauka przez zabawę, ruch? Duch Reggio! Nauka, która zachęca do różnorodnej aktywności, nauka wielozmysłowa.

A zabawa w poszukiwanie skarbów w parku otaczającym akademię? To kwintesencja Reggio, że dziecko najlepiej się rozwija przez współpracę, a edukacja, doświadczanie, eksploracja powinna przebiegać nie w pojedynkę, tylko w grupie, bo pomaga to w rozwiązywaniu problemów, podejmowaniu decyzji.

Kleksografia? Toż to pedagogika projektu. Impuls, temat mający moc przerodzenia się w projekt jeśli ciekawość i pomysłowość dziecka zostaną wystawione na odpowiedni materiał w konkretnej chwili. Atrament zamienia się w kleksy, kleksy w kształty postaci czy zwierząt, do których to z kolei dopisywane są historie. Jest prowokacja, jest projekt, jest twórczy efekt, jest rozwój.

W Reggio, jak w bajkowej Akademii, kipi od różnego rodzaju czynności. Obaj panowie zauważają i  doceniają „sto języków” dziecka i pozwalają mu ich swobodnie używać. Słowa, muzyka, działalność plastyczna, ruch – to wszystko to forma wyrażania siebie. I Loris i Ambroży pozwalają dzieciom by samodzielnie odkrywały, oni sami zaś dostarczają (tylko?) wsparcia i motywacji do poszukiwań własnych odpowiedzi.  Z tą tylko różnicą, że to, czego Kleks dokonywał  na bajkowej ulicy Czekoladowej, Loris tworzył i osiągał w rzeczywistości.